niedziela, 23 marca 2014

Niedzielne wiosenne leżakowanie

Dość długo nic nie pisałam na blogu, ale tyle wszystkiego na głowie, że ciężko znaleźć nawet dla siebie chwilę wolnego. Aczkolwiek postaram się nadrobić wszystkie zaległości ;)

Tego bloga utworzyłam z myślą o rudzielcu, mimo że jak już wiecie mam jeszcze jednego kociaka - seniora, ale to właśnie Rudy, odkąd się pojawił, powoduje, że w domu jest życie, mnóstwo energii, śmiechu, radości. Aż się chce wracać do niego, bo... Ryżyk ㋡ 

 Niedzielne leżakowanie ;]
Dzisiaj za dużo nie będę się rozpisywać. Za dużo nauki na jutro. No ale... to już prawie 6 miesięcy odkąd się pojawił Rudzielec! Trochę przytłacza Kocę swoją obecnością, chce się z nim bawić, a Kocurek, jako że ma już swoje lata, za bardzo nie chce, a jak zlezie ze swojego ulubionego parapetu, Rudy od razu się rzuca na niego, wskakuje jak na konia, no i Koca znowu wraca na parapet, nawet miseczki ma na parapecie...

niedziela, 17 listopada 2013

Z nowym domkiem za pan brat ;]

Minęło już prawie 1,5 mies. odkąd w moim domu pojawił się rudzielec. W związku z tym trochę zmian nastąpiło.
1. W mieszkaniu strasznie się ożywiło. Mały biega za dużym, duży za małym i tak na zmianę.
2. Z dwoma kotami zawsze raźniej :)
3. Kiedyś 5kg żwirku starczało na tydzień, a teraz ledwo na 3 dni...
4. Gdy się karmi Kocę to rudzielca trzeba zamykać albo w łazience, albo na w pokoju, ponieważ mimo że jest najedzony i tak odgoni Kocurka od misek. Często bije go po mordce, kiedy Kocur je jakąś wędlinkę, wtedy wędlina wypada i on ją chwyta i zjada.
5. Mam nowego kompana we wszystkim (Koca zbytnio nie towarzyszy mi, no chyba że jem smacznie pachnącą wędlinę albo śpię).
To tak pokrótce.

Tak czy siak, rudzielec z racji tego, że jest mały, jest strasznie nadpobudliwy, biega, skacze, gryzie wszystko co się rusza i nie rusza. A najbardziej to chyba uwielbia ganiać za własnym ogonem (jak taki typowy pies) i później go gryźć :D Jest bardzo kochany i słodziuśny, pomijając fakt, że musiałyśmy z mamą wystawić na strych piękny duuuuuży kwiat, jako że Ryżyk wymyślił sobie, że liście będą dla niego huśtawką i je pokroił na pół, ano muszę też wspomnieć o tym, że uwielbia grzebać w ziemi, którą wywala na podłogę. Ale gdy śpi, to jest prawdziwym aniołkiem, którego chciałoby się schrupać. Czasami, gdy śpię, lubi się położyć na moich plecach (zwykle na lędźwiach) z główką na moim pośladku i usypia. 

Jak się obserwuje Ryżyka, to można dojść do wniosku, że jest takim prawdziwym dzieciątkiem, które nie znosi rozłąk, zostawania w domu sam na sam z kotem (chodzi tu głównie o brak którejś ze swoich pań). Zauważyłyśmy kilka razy, gdy jedna z nas wychodziła z domu, a druga zostawała, że Rudy zawsze po odprowadzeniu do drzwi wyjściowych swojej pańci, siada pod nimi i 'płacze', zapominając, że druga została w domu i trzeba go zawołać informując, że ktoś jeszcze został tu, a wtedy on biegnie zadowolony wskakując na kolanka :)

Ostatnią moją refleksją na dziś będzie to, że Ryżyk zaskoczył mnie również tym, iż uwielbia siedzieć na wannie, gdy ktoś się w niej kąpie albo bierze prysznic. Wtedy kładzie się na wannie, ew. siada w kąciku wanny i obserwuje, czasami wsadzając łapkę do wody, jako że woda się rusza i faluje. Parę razy udało mu się nawet napić.





















A tak to, kociaki ze sobą w miarę dogadują się, lubią spać/leżeć ze sobą i czasami oboje pomagają mi w nauce :)




















Najnowsze zdjęcie Ryżyka :)

sobota, 5 października 2013

Nowa 'kocia' era..

Od wczoraj w domku pojawił się zapowiadany już mały rudzielec! Aczkolwiek zmieniło się jego imię (wbrew mojej woli). Teraz nazywa się 'Ryżyk'... Po odebraniu go od jego poprzedniej właścicielki, od razu pojechaliśmy do znajomego weterynarza, który go profilaktycznie odrobaczył, odpchlił, dał coś na 'koci' katar ;) Kiedy trafił do mieszkania Kocur od razu go przywitał charakterystycznym szyknięciem, gdy kogoś nie lubi. Myślałam, że będzie gorzej, iż się rzuci albo walnie łapą (a uderzenie ma dość mocne i bolesne), a tu coś takiego.. Mały jest bardzo towarzyski i widać w jego zachowaniu, że chciałby się pobawić z Kocurem, ale gdy do niego się zbliża Koca szyknie i odchodzi ^^ tak jakby próbował pokazać, że on jest tu panem (swoją drogą tak i jest) i żeby maluszek się nie zbliżał. 

Oczywiście dla maluszka został naszykowany piękny pleciony koszyczek z futerkowym kocykiem, jednak on do niego nawet nie chce wejść, natomiast Kocurowi bardzo się spodobał (mimo że jest dla niego 'ciut' mały):


No a Ryżyk zwiedził już całe mieszkanie, wlazł wszędzie, gdzie mógł wleźć (a jest taki mały, że wszędzie się przeciśnie). Lubi bawić się kołdrą, ludzkimi palcami, ale najbardziej uwielbia znienacka podejść, gdy się stoi/leży/siedzi i zaczął gryźć paluszki u stóp :D gdybym nie miała łaskotek, nie przeszkadzałoby mi to, ale niestety mam...

Tak jak mówiła jego poprzednia właścicielka A., to ciężko mu zrobić zdjęcia, jako że przeważnie jest w ruchu, ale czasami jak się zmęczy to 'odpływa' i nie ma na nic siły, więc ślicznie pozuje (jeśli można to tak nazwać).

Trzeba go co chwilę odganiać od laptopa, bo gdyby mógł, ciągle byłby na nim, gdy siedzę przy biurku..

Zmęczył się skakaniem na mnie i polowaniem na palce

Ryżyk usnął na mnie (a jaki fajny cętkowany brzusio ;] )
... i znowu śpi


Po kilkunastu godzinach wreszcie się udało zrobić kociakom ich wspólne zdjęcie:


sobota, 28 września 2013

Przygotowania do powitania nowego kociego lokatora..

Od wczoraj trwają przygotowania do powitania Kajetana :) Z samego rana pojechałyśmy z O. (moją przyjaciółką) do sklepu zoologicznego w C.H. Tulipan. Tyle tam tego wszystkiego, że aż oczy rozbiegały się :D Kupiłam Kajtusiowi miseczki na wodę i jedzenie. Popatrzyłam, co jeszcze mają w swojej ofercie. A później w swoim pobliskim zoologicznym kupiłam mu suchą karmę - Purinę dla juniorów. W jednym ze sklepów znalazłam ciekawą 'kocią' gazetkę, stary numer (czerwcowy), no ale... i tak natrafiłam w nim na bardzo ciekawe artykuły.


Natomiast dzisiaj zaczęłam szyć dla Kajtusia (o dziwo, mojej mamie nie podoba się to imię, bo twierdzi, że nie pasuje ono rudemu kociakowi i stwierdziła, że co najwyżej może do niego się zwracać per Kaj) pluszową myszkę. Póki co uszyłam jedną, ale już mam wszystko przygotowane na uszycie kolejnej, jako że wiadomo, iż kocie zabawki szybko się niszczą. 

I tak o to prezentuję moje najnowsze dzieło:


czwartek, 26 września 2013

Po kilku dniach poszukiwań rudego maluszka, wreszcie udało się ! :D Pewna miła pani z jednego z ogłoszeń podała numer do dziewczyny, która ponoć ma rudaski. Zadzwoniłam, ona mi przysłała zdjęcia wszystkich kociąt (całą dziewiątkę), wśród których tylko czwórka była ruda, aczkolwiek jeden nie miał białych łatek, jedynie malutki biały krawacik ;) Jednak musiałam poprosić o dodatkowe zdjęcia tego maluszka, żeby się upewnić jak wygląda. W międzyczasie szukałam dalej, na różnych portalach, w schroniskach, ale rudzielców jest naprawdę mało, a jak już ktoś wystawi ogłoszenie, to szybko znika - rudzielce mają branie.. Lecz gdy zobaczyłam jego zdjęcia od razu skradł moje serce :) Maluszek ma ciut ponad miesiąc, już samodzielnie je posiłki, został przyuczony do kuwety. I tak o to w przyszłym tygodniu przyjedzie do mnie ze Zgierza. Już się nie mogę doczekać!!! Niestety wiem, że początki będą ciężkie, jako że Kocur nie da mu żyć, ale właśnie po to szukałam maluszka, ponieważ szybciej się zżyje z Kocą, niż gdybym przyniosła do domu drugiego dorosłego kota, to każdy chciałby dominować.

Pierwsze zdjęcia przyszłego Kajtusia ;)


środa, 25 września 2013

Słodkie dobrego początki ;)

Po kilku latach przerwy postanowiłam znowu zacząć prowadzić blog. Tym razem padło na bloga osobistego, głównie o moim kocie, jako że mam bzika na jego punkcie :) Od kilku dni dość intensywnie poszukuję drugiego kota w internecie i w schroniskach. Przechodząc ze strony na stronę weszłam na stronę swojej znajomej, która od kilku miesięcy prowadzi 'kociego' bloga i naszła mnie myśl, żeby też stworzyć coś takiego. Mam nadzieję, że A. się nie obrazi ;)

Przygoda z kotami zaczęła się jeszcze w dzieciństwie. Aczkolwiek dopiero jak pojawił się u mnie Kot (zwany również: Koca, Kaco, Kica, Kocur, Miawa, Kośka itp.) dostałam kręćka na punkcie tych zwierząt. Moje 'maleństwo' jest u mnie od października 2007 roku i dostałam go, gdy miał już ponad 3 latka. Jego poprzednia właścicielka zapadła w śpiączkę, a późniejszym czasie zmarła, więc jej synowa, nie lubiąc kotów, poprosiła przyjaciółkę, by znalazła mu nowy dom. I tak o to trafił w moje ręce.